Niewielkie wibratory, zwane pociskami miłości ;) czyli z angielskiego bullet właśnie. Nie poczujcie ich głęboko w sobie, są na to zdecydowanie zbyt małe. Za to mistrzowsko spisują się podczas stymulacji łechtaczki i jej słodkich okolic, główkę co jakiś czas zagłębiając do środka. To jeden z klasycznych sposobów na uczynienie gry wstępnej jeszcze ciekawszą, a także podręczny pomocnik przy masturbacji. Są faktycznie mini, ale swoją moc mają i rozkoszą obdzielają z wielką chęcią.